Polska wersja

<<   < Komunikacja à la Marconi Sen bezdomnego filologa >   >>



Lubię lubić ciebie

Kiedy ściągasz mnie z samego brzegu
Doganiasz i chwytasz w ślepym biegu
Kiedy czegoś mi brakuje
Choć mam mdłości od przesytu
Kiedy sam się nie rozumiem
Ale wiem, że ty próbujesz
Wtedy lubię lubić ciebie

Gdy w uścisku jedną stają się dwie dłonie
Nie do rozpoznania palce są splecione
Żadne moje, żadne twoje
Wszystkie ciepłe, miękkie, nasze
Na chwilę na zawsze razem
Wtedy lubię lubić ciebie

Gdy nie ma zalet, są tylko skazy
Gdy jestem parodią własnych marzeń
Gdy rozmieniam się na drobne
Gdy tańczę w rytm płyt nagrobnych
Gdy z lustra patrzy we mnie obca twarz
I każdą rzecz robię ostatni raz
Przypominam sobie...
LUBIĘ LUBIĆ CIEBIE